Tagi
Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top Blogi Świetliste - artystyczna fotografia dziecięca Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
niedziela, 11 stycznia 2015

Całuskami częstujemy się regularnie, odwiedzając na gdańskim Targu Śniadaniowym, stoisko z Miodami Wileńskich. :) Ostatnio odeszłam od stoiska wzbogacona o przepis (z całym szeregiem dobrych rad) i uroczą świeczkę z wosku pszczelego, więc na Święta mogliśmy upiec własną porcję ciasteczek. 
Całuski znajdują się na liście produktów tradycyjnych, a ich historia sięga lat 50 ubiegłego wieku. Nie wiem na czym polega ich fenomen, ot małe, twarde, słodkie ciasteczka - ale mają w sobie coś takiego, że nie można się od nich oderwać. Wspomnianą wyżej świąteczną porcję wyjadłam w większości osobiście. :)

źródło przepisu: "Produkty pszczele i przetwory miodowe" M. Wojtacki, wyd. PWRiL

  • szklanka miodu
  • szklanka cukru
  • 2 jajka
  • 600 - 700 g mąki
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • łyżeczka przyprawy piernikowej
  • łyżeczka masła (do wyrabiania)

Cukier utrzeć z jajami na puszystą masę, dodać rozpuszczony i schłodzony miód, przyprawy korzenne oraz 500 g przesianej mąki, wymieszanej z sodą oczyszczoną. Wszystko dokładnie wymieszać, wyłożyć na stolnicę i podsypując mąką wyrobić gładkie ciasto. Odciąć porcję, utoczyć wałeczek o grubości palca, pociąć ciasto na centymetrowe kawałki i na dłoni wysmarowanej masłem wyrobić kuleczki.
Ogrzaną blachę wysmarować lekko woskiem pszczelim (jeśli nie macie wosku, może być to tłuszcz - masło czy smalec, nie należy natomiast stosować papieru do pieczenia - ciasteczka będą się do niego kleić), a po przestygnięciu układać na niej kuleczki ciasta zachowując spore odstępy.
Piec około 10 minut w temperaturze 180 stopni. Przechowywać w szczelnie zamkniętej puszcze.

//Szczegółową instrukcję, jak przygotować całuski krok po kroku znajdziecie tutaj.

Smacznego!

piątek, 09 stycznia 2015

Przygotowane na bazie przepisu za ikeowskie bułeczki cynamonowe, które jedliśmy całkiem niedawno. Nadzienie, to nic innego, jak mieszanka składników pozostałych po pieczeniu ciasteczek do świątecznych paczek. ;)
Bułeczki są idealne na drugie śniadanie. Można je zamrozić po przestudzeniu i mieć pod ręką zawsze, kiedy przyjdzie ochota.

składniki na 12-14 sztuk

bułeczki drożdżowe

  • 38 g świeżych drożdży
  • 250 ml mleka
  • 4 szklanki mąki
  • 100 g masła
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • jajko
  • łyżka stołowa rozdrobnionego kardamonu

nadzienie

  • 50 g marcepanu
  • 50 g mielonych orzechów włoskich
  • 50 g groszków czekoladowych
  • 50 ml amaretto
  • 75 g masła
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżki bułki tartej
  • łyżka ekstraktu z wanilii
  • łyżeczka cynamonu

glazura

  • jajko
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki wody
  • cukier kryształ

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Drożdże dokładnie rozetrzeć w ciepłym (około 37 stopni) mleku. Dodać większość mąki (2-3 łyżki zostawić po oprószenia stolnicy), masło pokrojone w kawałki, cukier puder, jajko i przyprawy. Wyrobić ciasto do uzyskania gładkiej, elastycznej masy. Pozostawić do wyrośnięcia, w ciepłym miejscu, pod przykryciem, około 30-45 minut (ciasto musi podwoić swoją objętość).
W tym czasie przygotować nadzienie: wszystkie składniki (oprócz groszków czekoladowych) utrzeć na jednolitą masę.
Wyrośnięte ciasto przełożyć na stolnicę, krótko wyrobić i rozwałkować na prostokąt (około 40x60 cm). Równomiernie rozprowadzić nadzienie i posypać czekoladą. Następnie zrolować ciasto wzdłuż dłuższej krawędzi. Mokrym nożem pokroić ciasto na 2-3 centymetrowe kawałki, ułożyć ma blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając miejsce na wyrośnięcie. Pozostawić pod przykryciem 20-30 minut, by ciasto wyrosło i podwoiło swoją objętość.
Jajko ubić z solą i wodą, następnie delikatnie posmarować bułeczki. Posypać cukrem.
Piec na środkowej półce piekarnika przez około 7-8 minut, w temperaturze 250 stopni.

Smacznego!

wtorek, 06 stycznia 2015

Z każdego dalszego wyjazdu przywożę sobie książkę kucharską z regionalnymi/narodowymi przepisami. To, że potem rzadko z nich korzystam, to już inna sprawa. Rzadko, nie znaczy jednak, że nigdy, czasami znajdzie się przepis, który wyjątkowo do mnie przemówi. :)
Na przepis na 'niedźwiedzie łapy' trafiłam szukając pomysłów na nowości do świątecznych paczek. Jak deklaruje opis w książce, którą przywiozłam w zeszłym roku z Berlina, są to ciasteczka świąteczne, choć nie przeszkadza to, piec ich przez całą zimę. Są chrupiące z zewnątrz i delikatnie ciągnące, mocno czekoladowe wewnątrz, nie za słodkie. Bardzo nam zasmakowały.

źródło przepisu: 'Grandma's German Cookbook' B. Hamm, L.Schmidt, wyd. DK
(składniki na około 50 sztuk)

  • 6 białek
  • 500 g drobnego cukru do wypieków
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • łyżeczka cynamonu
  • skórka z 1/2 niewoskowanej cytryny
  • 500 g mielonych orzechów laskowych*
  • łyżka kakao
  • cukier do obtoczenia ciasteczek

Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier. Następnie wymieszać ze startą na drobnych oczkach tarki czekoladę, cynamonem, skórką cytrynową, orzechami i kakao. Odstawić na 4 godziny w temperaturze pokojowej.
Po tym czasie uformować kulki wielkości orzecha włoskiego i obtoczyć je w cukrze. Następnie odcisnąć w specjalnej drewnianej foremce (jeśli, jak ja, nie posiadacie takowej możecie wspomóc się np. łyżeczką i improwizować :)). Ułożyć ciasteczka w niewielkich odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić do wyschnięcia w temperaturze pokojowej na całą noc (około 12 godzin).
Piec około 20 minut, na środkowej półce piekarnika, w temperaturze 130 stopni. Następnie wyłączyć piekarnik i zostawić ciasteczka jeszcze na 5 minut.
Upieczone ciasteczka można też obtoczyć w rozpuszczonej czekoladzie.

*Upiekłam też porcję ciasteczek na bazie orzechów włoskich, natknęłam się również na przepisy z użyciem migdałów, więc myślę, że mogą być one stosowane zamiennie, w zależności, co akurat macie pod ręką.

Smacznego!

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Od wielu tygodni chodził za mną sernik z marcepanem. Chodził tak długo, że pomysł zdążył ewoluować wielokrotnie i stanęło na połączeniu marcepana, amaretto i żurawin. Sernik wyszedł delikatny, nie za słodki, z wyczuwalnym aromatem amaretto, przełamany dodatkiem cierpkich żurawin. Do tego prezentuje się bardzo elegancko, w sam raz na świąteczny stół.

A już dziś wszystkim Czytelnikom życzę zdrowych, wesołych, spokojnych i przepysznych Świąt!

ciasteczkowy spód

  • 150 g ciasteczek owsianych
  • 4 łyżki masła
  • 120 g marcepana
  • cukier puder do podsypywania

Ciasteczka zmiksować, by przypominały piasek. Masło rozpuścić, dokładnie wymieszać z ciasteczkami. Tortownicę (20-22 cm) wyłożyć papierem do pieczenia (wykładam dno tortownicy i osobno paskiem papieru obklejam wysmarowaną masłem obręcz), przesypać masę ciasteczkową i rozprowadzić ją dokładnie po dnie. Schłodzić w lodówce minimum 30 minut. Marcepan rozwałkować na placek o średnicy tortownicy, podsypując cukrem pudrem, wyłożyć na przygotowany ciasteczkowy spód.

masa serowa

  • 750 g twarogu (trzykrotnie zmielonego lub gotowego sernikowego dobrej jakości)
  • 250 g mascarpone
  • 70 ml amaretto
  • szklanka drobnego cukru
  • 4 jajka
  • 2 łyżki ekstraktu z wanilii
  • 2 lekko czubate łyżki mąki pszennej
  • lekko czubata łyżka mąki ziemniaczanej
  • 150 g żurawin (użyłam mrożonych, nie rozmrażałam wcześniej)

dodatkowo

  • 50 g marcepana
  • łyżka wody różanej
  • cukier puder

Twaróg i mascarpone utrzeć z cukrem. Dodawać pojedynczo jajka. Miksować krótko, tylko do połączenia składników. Na końcu dodać amaretto, ekstrakt i mąki, dokładnie wymieszać. Przelać na przygotowany spód. Na wierzchu równomiernie rozłożyć żurawiny.
Marcepan ugnieść z wodą różaną i odrobiną cukru pudru, następnie podsypując cukrem pudrem rozwałkować na cienki placek, pokroić w paski i ułożyć kratkę na górze sernika.
Piec około 75 - 90 minut w temperaturze 150 stopni (grzanie z góry i dołu). Na dole piekarnika postawić płaskie naczynie wypełnione wrzątkiem. Przestudzić w uchylonym piekarniku. Następnie schłodzić w lodówce przez całą noc. Im dłużej stoi w lodówce, tym lepszy. Z powodzeniem można go upiec 2-3 dni przed planowanym podaniem

Smacznego!

Szukałam zastosowania dla syropu z buraka cukrowego, który zalegał mi w szafce. A przy okazji znalazłam przepis na swoje ulubione pierniczki. :) Są przepyszne, szybkie do przygotowania i miękkie od razu po upieczeniu, więc nie trzeba o nich pamiętać na długie tygodnie przed Świętami. W planach mam już kolejną partię, tym razem nadziewaną jakąś kwaskowatą konfiturą. Polecam!

źródło inspiracji: bayaderka.blogspot.com
(składniki na około 50 sporych serc)

  • 90 g syropu z buraków cukrowych (użyłam takiego)
  • 180 g brązowego cukru
  • 440 g mąki pszennej
  • 220 g masła niesolonego
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 3 łyżeczki mielonego imbiru
  • 1 1/2 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
  • 1 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 2 jajka
  • 1 1/2 łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • skórka otarta z dwóch niewoskowanych cytryn

dodatkowo

  • cukier puder
  • kilka łyżek soku z cytryny
  • rozkłócone jajko

Składniki suche przesiać, a następnie połączyć z jajkami, miękkim masłem, syropem z buraka cukrowego, cukrem, ekstraktem i skórką cytrynową. Zagnieść gładkie ciasto, tak, by z łatwością uformować kulę. Stolnicę podsypać niewielką ilością mąki. Ciasto podzielić na dwie równe części. Każdą z nich rozwałkować na cienki placek - grubości około 5mm. Z rozwałkowanego ciasta wycinać serduszka. Każde serduszko posmarować rozkłóconym jajkiem.
Piec około 10-12 minut w temperaturze 190 stopni, program góra-dół.
Z cukru pudru i soku z cytryny utrzeć lukier. Polukrować lekko przestudzone pierniczki. Przechowywać w puszce.

Smacznego!

***